@tomplamka: Otóż nie.
Zleceniodawca stałby obok droniarza i widział na ekranie do której części cmentarza zmierza dron. Z wysokości 50 m to żaden problem – nawet dla zleceniodawcy – wskazać miejsce pochówku. Jeśli monitorem z podglądem byłby tablet 10″, to byłoby widać wszystko bardzo wyraźnie. Wystarczyłoby dokonać orientacji względem układu alejek. Trafienie do konkretnego grobu bylaby już tylko czynnością techniczną operatora drona. Opuszczenie znicza na grób byloby jeszcze prostsze, bo dobrej klasy dronem steruje się z precyzją zbliżoną do kilku centymetrów. Widok kamery pionowo w dół i trafiałoby się w dowolny punkt płyty nagrobka. Wyzwaniem jest natomiast chwytak do znicza zwalniany z drona oraz ryzyko zdmuchnięcia płomienia. Zdalnie sterowane chwytaki to rzadki element wyposażenia drona, nawet jako akcesorium dodatkowe. Znicz nie dość, że byłby trudny do podwieszenia, to jeszcze bywa dosyć ciężki do uniesienia przez drona. Oczywiście im większy dron tym większa bylaby nośność lecz i większą trudnością byłoby manewrowanie dronem z uwagi na jego wielkość względem nagrobka. Lecz postawienie znicza mniej więcej na środku płyty przy dłuższej smyczy nie byłoby trudne.
Tak czy inaczej technicznie jest to możliwe i dolot ze zniczem na konkretny grob byłby skuteczny za każdym razem. W załączeniu banalna fotka cmentarza z wysokości 100 m. Trafienie do właściwego grobu to żadne wyzwanie.

@konkretnykrakow: kto kupi walory spółki zarządzanej przez ludzi z nadania partyjnego, której zysk zamiast na rozwój albo dywidendę idzie na wspomaganie niewydolnych gałęzi gospodarki lub odkupienie od Niemca drożej upadających gazet ¯_(ツ)_/¯ Mamy rząd miernot to i miernie wyglądają walory na bananowej.