@Kohrd: kwestia zaufania to mało powiedziane. Jak byłem ostatnio w Indonezji to o ile starsze pokolenie, majace wspomnienia japońskiej okupacji, nie szczegółnie za nimi przepada. Jednakże młodzi nie kryją sie z antychińskim nastawieniem.

Z tych krajów regionu, gdzie na przestrzeni roku byłem: Filipiny i Wietnam USA postrzegane były przez moich rozmówców jako potencjalni sojusznicy. CHiny to wróg numer jeden.

Nie bardzo rozumiem co gość chciał przez to wyrazić. Czy może chodziło mu o to, że homoseksualiści powinni być karani śmiercią a ich krew spadnie na nich (cokolwiek to miało by znaczyć)? Czy może chciał zasygnalizować coś w stylu „o zobaczcie, w tej książce napisali, że w starożytności w obszarze wschodniego wybrzeża basenu śródziemnomorskiego wymyślili sobie, że homoseksualiści będą karani śmiercią a ich krew na nich spadnie”. Z dużym prawdopodobieństwem on sam nie wiedział co miał na myśli.

@Antek_co_chodzi_bez_majtek: To zależy od związku. Dominację traktuję jako narzędzie, nie jako cel. Jeśli kobieta łatwo mi ulega, robi to czego chcę, jest posłuszna to wiem, że nie jest właściwym materiałem na żonę. Chociaż są tacy „patologowie”, którzy takie lubią. Tym polecam fraszkę Kochanowskego „Na Matematyka”.
Dla mnie związek to taka zimna wojna. Obie strony próbują postawić na swoim. Męskość w ciągłym konflikcie z kobiecością. Żadna ze stron nie ulega drugiej. Albo się kłócicie albo siedzicie razem w ciszy i jest okej. Jeśli w związku nie ma kłótni to znaczy, że któraś ze stron nie jest sobą i daje sobie wejść na głowie. Porzuca część swojego wnętrza na rzecz tego co dociera do niej z zewnątrz. Może jestem nienormalny w twoim mniemaniu, ale taki związek daje mi dużo inspiracji, energii do działania, tworzenia i do zdobywania kolejnych szczytów. Bo czuję, że mam kogoś dla kogo warto walczyć.

W 2014 roku pijany turysta z Nikaragui został rozszarpany przez krokodyle w Puntarenas w Kostaryce, gdy pijany skoczył do rzeki. Świadkowie mówili później, że widzieli krokodyle pływające z częściami ludzkiego ciała w paszczach.

Z kolei kilka miesięcy temu do szpitala w Tajlandii trafiła ciężko ranna francuska turystka, która chciała zrobić sobie selfie z krokodylem i kucnęła obok gada.

No geniusz w czystej postaci. Jak stałam w zoo na mostku i 3m pode mną były krokodyle, to się bałam. Jak można nie mieć na tyle wyobraźni, żeby wiedzieć, że to cię hapsnie na raz.

@solarris: Za dzieciaka wielokrotnie jadlem tak owoce z krzakow az do porzygu. Kleszcza tez nigdy nie zlapalem, a biegaly w tamtym miejscu liski i sarny… Kurla, kiedys to bylo. Ostatnio zszedlem z parkowej drozki w wyzsza trawe i juz po mnie chodzily dwa bydlaki